Wywiad przeprowadził Marek Rosiński.
MR: Co to jest valhalla i dlaczego wybrałeś taka nazwę?
LO: Valhalla to miejsce, gdzie bohaterowie spotykają się po dniu pracy i dzielą wszystkimi rodzajami radości. W tamtych czasach były to głównie radości światowe, choć pewne znaki wskazują na to, ze Odyn wyszedł poza poziom osobisty. W zamian za mądrość oddał Mimirowi oko, dzięki czemu zyskał pozaosobisty pogląd, o umożliwiło mu doświadczanie natury umysłu. Tak to wygląda, gdy bliżej zbadamy źródła. Valhalla to miejsce, gdzie ludzie czują się dobrze, są szczęśliwi, cieszą się. To nie jest miejsce, gdzie się walczy. Ludzie widzą słowo Val i myślą, ze to pole walki. Nie, to miejsce, gdzie po dobrze wykonanej pracy czuli się dobrze. Przez cały dzień zajmowali się negatywnymi siłami a potem wracali i odpoczywali. W naszym przypadku oczywiście nie będzie tak do końca. Będziemy tam pracować. Wszyscy wiedza, co to znaczy valhalla. Natomiast o dawnych bogach słowiańskich nie wiadomo nic, bo ich wizerunki były drewniane i chrześcijanie wszystkie spalili. O świecie germańskim wiadomo więcej, bo my wykuwaliśmy wszystko w kamieniu a bardzo trudno zniszczyć kamień. Dlatego zachowało się dużo więcej. Poza tym Saxo Grammaticus spisał stare sagi z Islandii. Ludzie nalegali, by używać własnego języka, a nie tłumaczyć wszystko na łacinę. Mieli dużą wiedzę o epoce żelaza a może nawet trochę wiedzy o czasach wcześniejszych. Dla północnej Europy są źródła aż do czasów wikingów. Oczywiście, to wszystko trochę się rozpływa, bo gdy wikingowie przybywali do innego miejsca, gdzie inny bóg był silniejszy, podążali za nim. A jak wracali do domu, gdzie silniejszy był ich bóg, wracali do niego. Nie brali tego bardzo osobiście, był to rodzaj wolnego rynku. Pomyślałem po prostu, ze to ładna nazwa, ale to wy macie większe wyczucie swojego języka, to polski ośrodek i sami zobaczcie, co o tym myślicie. Valhalla to nie jest miejsce, gdzie ma się odrąbane ręce czy nogi. Zanim wikingowie trafiali do Valhalli, odcięte kończyny znów im przyrastały. W Valhalli spędzali przyjemne chwile. Ale to chyba jakiś Polak pierwszy powiedział valhalla.
MR: Po polsku hala oznacza hall.
LO: Tak, to jest to samo słowo. Wszyscy zapożyczaliśmy słowa od siebie nawzajem. W polskim używacie dużo słów, które pochodzą bezpośrednio z duńskiego lub szwedzkiego.
MR: Nazwałeś te hale także bastionem dharmy.
LO: Tak, to będzie bastion dharmy, gdzie będziemy mieć się bardzo dobrze, gdzie będziemy bardzo dobrze zabezpieczeni. Budynek jest solidny, zawsze będzie osłonięty ze wszystkich stron. W Polsce daleko wam do miejskich wojen z muzułmanami, jakie już mamy na Zachodzie. Też pewnego dnia będziecie mieli ten problem, jeśli nie unikniecie budowania meczetów. Będziecie mieli to, co my. Przyjadą, dostana się do systemu socjalnego, będą mieli mnóstwo dzieci a wy będziecie mieć ten problem, który my mamy dzisiaj. Tak to działa.
MR: Mieliśmy pomysł, żeby wynająć hale pod supermarket, zrezygnowaliśmy z niego. Zrobiłeś Mo i wyszło, ze poradzimy sobie, choć nie było to w 100% jasne.
Tak, to byłoby jak zatrzymać pociąg, pozwolić mu zardzewieć a potem mieć nadzieje, ze jeszcze pojedzie. Nie był to dobry pomysł. Supermarket byłby też hałaśliwy. Stupahouse by na tym stracił. Wszyscy by ucierpieli. Przyjeżdżałyby i odjeżdżały wielkie ciężarówki z towarem a my siedzielibyśmy u nich w kieszeni, bo płaciliby nam. Wiem, ze wy Polacy daliście różnym naszym ośrodkom odosobnieniowym wysoki procent swego dochodu narodowego, chyba jak nikt inny. Byliście ogromnie szczodrzy. Po prostu musimy to zrobić. Jeśli pozwolimy komuś innemu postawić tam nogę, będziemy mieli trudności. Raczej bym tego nie robił.
Działajcie powoli, a wszystko będzie dobrze.
MR: O ile pamiętam, Mo wyszło, że nie wiadomo na 100%, czy wszystko się uda. Czy to znaczy, ze po drodze będzie trochę zabawy, tak?
LO: Zawsze nam się udaje. Nie ma co do tego wątpliwości. Zawsze trafiamy na różne rzeczy, ale tak jest dobrze, uczymy się z tego. To taka polska właściwość, bo w czasach komunistycznych nauczyliście się bardzo dobrze improwizować. Tak czy inaczej, my głównie improwizujemy, to najpotężniejsze, co robimy. Uczymy się brać różne zakręty i jeśli jest błogosławieństwo, to posuwamy się naprzód. Oczekuje, ze przyjdą różne chwile, ale ostatecznie wyjdzie bardzo dobrze.
MR: Teraz zapytam o pieniądze. To dla nas bardzo duży projekt, prawie połowa projektu Europe Center a oba zbiegają się w czasie. Ludzie będą musieli coś wybrać. Co byś doradzał?
LO: Myślę, że będziemy działać powoli. Mamy dużo pracy, stopniowo będziemy zabierać się do tego. To będzie coraz bardziej przekonujące, postaramy się dostać pieniądze od rządu, bo powinni wesprzeć nas w tworzeniu takiej perełki kultury. Myślę, że powinniśmy mieć jakiś pożytek ze świata a my z kolei przyniesiemy korzyść światu dokoła nas. Możemy robić wystawy i inne działania. Jestem pewien, ze ktoś zechce dzielić się z nami ta praca. Wiem, ze to dużo pieniędzy. Szkoda, ze Europe Center tez potrzebuje teraz pieniędzy. Wiele dzieje się w tym samym czasie. A jeśli będzie prawdziwa recesja, to wszyscy wylądujemy bez gaci, jak mówią amerykanie. Wszyscy znajdziemy się w kłopocie. To wszystko robimy zakładając, ze nasza gospodarka przetrwa. Dlatego tez musimy działać krok po kroku, żeby nie wpaść w olbrzymie długi. Tego nie możemy zrobić.
Jeśli bardzo się zadłużymy i zablokują nam linie kredytowa, to nawet nie chcemy myśleć, co by się mogło zdarzyć. To mogłoby oznaczać konieczność wyprzedawania się, a tego na pewno nie chcemy.
MR: Jak widzisz Valhalle za 20-50 lat?
LO: Widzę ja jak żywe centrum kultury, gdzie ludzie mogą przyjść do dużego pomieszczenia medytacyjnego oraz widzę, co dzieje się dookoła. Mniejsze pomieszczenia, gdzie można zrobić wystawy; inne, gdzie można otrzymać instrukcje; miejsca, gdzie lamowie (ja i wy) będą siedzieć i udzielać rad.
Ludzie będą mogli przyjść i uznać, ze te rady są może bardziej użyteczne, niż inne religijne rady, jakie mogą dostać. Będziecie im pomagać. Miejmy nadzieje, że ja przyjadę, wciąż mogąc podróżować. Widzę, że to będzie coś bardzo dobrego, coś cudownego.
Dziękuje, Lamo.
Opublikowano: , Kategorie: news (RSS)
Z różnych względów zdecydowaliśmy się przenieść medytację w Hali na niedzielę o godz 19.00.
Opublikowano: 16/05/2010, Kategorie: news (RSS)
Pierwszego Marca postawiliśmy sobie cel. Przed kursem z Lamą Ole (27 marca) ustanowić 108 stałych zleceń bankowych na konto Valhalli z samej tylko Warszawy. Tak na dobry początek, aby pokazać naszą determinację i zainspirować innych. Gdzieś między 25 i 26 marca ten pierwszy symboliczny cel został osiągnięty – mamy obecnie 122 stałe zlecenia! Akcja trwa! Do momentu położenia kamienia węgielnego pod budowę Valhalli nie odpuszczamy, a i potem nie jedną górę będzie trzeba przenieść, nie jednego byka chwycić za rogi. To co zapoczątkowaliśmy jest Bankiem Inwestycji Buddyjskich. Razem dużo łatwiej realizować tak wielki projekt.
Opublikowano: 01/03/2010, Kategorie: news (RSS)
Mimo początkowo zdecydowanie niesprzyjającej aury rozpoczęliśmy regularne medytacje w Valhalli. Spotykamy się w każdy piątek o 19:00. Dzięki temu energia tego miejsca w bezpośrednio odczuwalny sposób wciąż rośnie i rośnie
. Co tydzień jest nas więcej, co tydzień jest cieplej i co tydzień po medytacji zapraszamy do Klubu -1 na tradycyjną zupę. Zapraszamy!









01-409 Warszawa